W ostatnim czasie, za sprawą kredytów frankowych, bardzo głośny stał się temat stosowania klauzul abuzywnych przez banki. Skutkiem abuzywności może być zmiana warunków dotychczasowego zobowiązania kredytowego, poprzez wyeliminowanie klauzul nieuczciwych dla konsumenta, a nawet nieważność całej umowy kredytu (kredyt darmowy). Temat ten budzi wiele emocji, a internetowi komentatorzy zdają się dzielić na dwa wrogie obozy, gdzie w pierwszym znajdują się frankowicze wołający o sankcje wobec banków, a w drugim kredytobiorcy posiadający zobowiązania w złotówkach pełni obaw, że to na nich banki odbiją sobie straty związane z procesami na tle kredytów walutowych.

Kredyt darmowy – o co chodzi?

Kredyt darmowy w przypadku kredytu złotówkowego?

Choć nie jest to tak oczywiste – frankowicze mogą nawet pozazdrościć rozwiązań ustawowych w przypadku uchybień bankowych rzutujących na ważność kredytów złotówkowych za sprawą sankcji kredytu darmowego.

Sankcja kredytu darmowego po raz pierwszy została unormowana ustawą z dnia 20 lipca 2001 r. o kredycie konsumenckim, a jej aktualnych kształt reguluje ustawa z dnia 12 maja 2011 r. o tej samej nazwie. Zasadnicza różnica między pierwotną i aktualną regulacją sankcji polega na rozszerzeniu zakresu kredytów mogących z sankcji skorzystać – w przypadku ustawy z 2001 r. ochronie podlegały kredyty w wysokości nie większej niż 80.000 zł (lub równowartości tej kwoty, wyrażonej w walucie obcej), zaś ustawa z 2011 r. chroni kredytobiorców zawierających umowy do 255.550 zł. Zgodnie z artykułem 45 obowiązującej ustawy, w przypadku naruszenia przez kredytodawcę art. 29 ust. 1, art. 30 ust. 1 pkt 1-8, 10, 11, 14-17, art. 31-33, art. 33a i art. 36a-36c konsument, po złożeniu kredytodawcy pisemnego oświadczenia, zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów kredytu należnych kredytodawcy w terminie i w sposób ustalony w umowie.

Powyższe rodzi skutki podobne do nieważności całej umowy kredytu (konsument jest zobowiązany do zwrotu bankowi jedynie tego, co od banku faktycznie otrzymał), ale przy tym z mocy samego prawa regulowane są stosunki między stronami po zaistnieniu przesłanki do zastosowania sankcji w umowie. Kredytobiorca korzystający z kredytu darmowego z góry może się spodziewać co go czeka z dalszą spłatą – okres spłaty pozostaje bowiem ten sam, z tą tylko różnicą, że do spłaty pozostanie sam kapitał kredytu.

Jest sankcja, więc banki z pewnością robią wszystko by jej uniknąć…

Nic bardziej mylnego – w końcu do niedawna banki były niemalże nietykalne, a wykonanie umów mogły egzekwować nawet z pominięciem sądowej kontroli umowy za pomocą własnych tytułów egzekucyjnych (por. bankowe tytułu egzekucyjne uznane za mechanizm sprzeczny z konstytucją wyrokiem TK z dnia 14 kwietnia 2015 r., P 45/12). Nic zatem dziwnego, że przemycenie do umowy kredytu kontrowersyjnych klauzul stało się i wciąż jest kuszące…

Kredyt darmowy – gdzie szukać sankcji kredytu darmowego w kredytach złotówkowych?

Kredyt darmowy to żaden Święty Graal, a sankcja za realne naruszenia bankowe, spotykane w najpopularniejszych umowach kredytów złotówkowych.

Przykładowo – jeden z największych banków w Polsce stosuje klauzule mogące podlegać pod sankcję kredytu darmowego w zakresie oprocentowania kredytu. Zgodnie z art. 30 ust. 1 pkt 6 ustawy o kredycie konsumenckim z 2011 r. umowa o kredyt konsumencki powinna określać stopę oprocentowania kredytu, warunki stosowania tej stopy, a także okresy, warunki i procedury zmiany stopy oprocentowania wraz z podaniem indeksu lub stopy referencyjnej. Oprocentowanie kredytu nie może mieć zatem charakteru blankietowego – warunki dotyczące oprocentowania kredytu i jego ewentualnych zmian powinny być przedstawione w sposób klarowny i możliwy do zweryfikowania przez kredytobiorcę. Warunków powyższych nie spełnia zatem postanowienie umowne wskazujące, że: „Oprocentowanie kredytu może ulegać zmianom w okresie obowiązywania umowy w przypadku gdy nastąpi zmiana którejkolwiek ze stóp procentowych NBP ustalających przez Radę Polityki Pieniężnej lub stopy rezerwy obowiązującej banków ustalanej przez Radę Polityki Pieniężnej, lub na rynku pieniężnym”.

Podobne naruszenia można znaleźć w zakresie stosowanie art. 30 ust. 1 pkt 4, gdy banki nie odłączają kwoty kredytowanej składki ubezpieczeniowej (tak popularnej jako zabezpieczenie spłaty kredytu) od całkowitej kwoty kredytu, czy też nie wskazują sposobu zarachowania wpłat dokonywanych przez kredytobiorców na poczet spłaty kredytu – prowadząc tym samym do naruszenia art. 30 ust. 1 pkt 8 ustawy.

Potrzebujesz pomocy eksperta?
Oddaj sprawę do bezpłatnej analizy – odpowiemy na Twoje pytania i wszystko wytłumaczymy.

Dlaczego frankowicze nie korzystają z sankcji kredytu darmowego tak jak złotówkowicze?

Zastosowanie ustawy o kredycie konsumenckim z 2011 r. obejmuje umowy kredytu zawierane od 18 grudnia 2011 r., a tymczasem większość umów frankowych zostało zawartych przed tą datą, w czasie obowiązywania ustawy z dnia 2001 r., ograniczającej zastosowanie sankcji do kredytów nieprzekraczających 80.000 zł lub równowartości tej kwoty, wyrażonej w walucie obcej. Z uwagi na to, że większość kredytów frankowych przeznaczonych zostało na cele mieszkaniowe, opiewały na dużo wyższe kwoty, wyłączając zastosowanie ochronnej ustawy.

Niemniej klauzule indeksacyjne również pod taką sankcję kredytu darmowego mogłyby podlegać – chociażby poprzez naruszenie art. 4 ust. 2 pkt 2, 3, 5, 6, 8, 9 w związku z art. 15 ustawy o kredycie konsumenckim z 2001 r., poprzez naruszenie przepisów dotyczących spełnienia obowiązku informacyjnego przez bank co do wysokości kredytu, zasad i terminów spłaty, czy informacji o pozostałych kosztach, do których zapłaty zobowiązany jest konsument w związku z zawartą umową, w co idealnie wpasowuje się spread walutowy.

Kredyt darmowy – frankowicze przecierają szlaki innym kredytobiorcom

Podsumowując – na spory frankowe warto czasem spojrzeć z innej perspektywy – zwrócenie oczu opinii publicznej na problem kredytów frankowych tak naprawę otwiera dyskusję dotyczącą innych uchybień bankowych, rzutując na pozostałe produkty finansowe oferowane przez te podmioty. Topos banków nieomylnych, będących gwarantami interesów swoich klientów zaczął upadać. Czas zacząć patrzeć bankom na ręce, a w szczególności na sporządzane przez nie umowy.

Wiadomość dla osób posiadających zobowiązania w rodzimej walucie jest taka, że w ich przypadku banki również dopuszczały i wciąż dopuszczają się nadużyć. Należy bowiem pamiętać, że w przypadku jednych i drugich kredytobiorców banki miały na celu dokładnie to samo – zysk.